|
Stambuł
Copyright (c) 2006, 2007 by
Radosław Botev
Wizyta w Stambule była częścią mojej podróży do Turcji w
marcu 2006 roku. Pociąg z Bukaresztu zajechał
późnym przedpołudniem na zabytkową stację Sirkeci w
historycznej dzielnicy Sultanahmet. Budynek dworca
pamięta jeszcze czasy, kiedy kursował tędy słynny Orient
Express z Paryża. Działa tu nawet niewielkie muzeum
poświęcone historii kolejnictwa, niestety było akurat zamknięte,
kiedy się tam zjawiłem. Nocleg w Stambule miałem zarezerwowany w
Schronisku Młodzieżowym "Sindbad", niestety nie bardzo wiedziałem,
jak się tam dostać. Udałem się więc w pierwszej kolejności do
informacji turystycznej na stacji kolejowej. Siedział tam za
biurkiem naburmuszony jegomość, któremu się najwyraźniej wydawało,
że robi wszystkim straszną łaskę samą swoją obecnością. Widziałem,
jak spławiał jakiegoś japońskiego turystę, twierdząc, że nie
może przecież poświęcić całego dnia na przedstawianie mu listy
miejsc noclegowych. Dodam, że poza tym jedynym jego zajęciem było
popijanie tureckiej herbatki i rozmowa z siedzącym obok kolegą z
informacji kolejowej. Na moje pytanie o schronisko, dostałem
odpowiedź, że "Sindbad Hostel is Aya Sofia". Nie chodziło
mu oczywiście o słynny meczet Hagia Sofia, tylko o położoną nieco
bardziej na południe dzielnicę Küçük Aya Sofia. Tylko że
tyle akurat wiedziałem i bez niego. Wyciągnąłem więc mapę i
zapytałem o dokładną lokalizację, na co koleś od niechcenia
zakreślił palcem obszar odpowiadający kilku kilometrom kwadrotowym
labiryntu wąskich uliczek. Dałem sobie spokój z dalszą rozmową
i postanowiłem samodzielnie znaleźć schronisko. Na szczęście nie
musiałem długo szukać - znajdowało się na
tyłach historycznego centrum miasta, zaraz
poniżej Błękitnego Meczetu.
Błękitny Meczet był też,
oczywiście, pierwszym zabytkiem, jaki zdecydowałem się
zwiedzić. Ta wizytówka miasta, niewątpliwie jedna z najbardziej
rozpoznawalnych budowli świata - została wzniesiona na początku XVII
wieku przez sułtana Ahmeda I i znana jest z tego powodu również jako
Meczet Sułtana Ahmeda (Sultan Ahmed Camii). Zdobi ją
charakterystyczna błękitna kopuła oraz sześć minaretów. Kiedy
planowano ich budowę, pojawiły się obawy, że postawienie równej
liczby minaretów, co w przypadku meczetu w Mekce, byłoby
świętokradztwem. Problem ten rozwiązano, dobudowując kolejny
minaret w Mekce. Do środka meczetu dostałem się bocznym wejściem.
Wnętrze nie zrobiło na mnie jednak tak dużego wrażenia, jak się
spodziewałem. Widok na rozlęgłą halę zakrywają cztery białe filary,
zwane "słoniowymi stopami". Najbardziej reprezentatywny widok na
Błękitny Meczet roztacza się od strony Hagia Sofia. Jest to samo
centrum historycznego Stambułu - znajduje się tutaj park, a po
obu stronach wznoszą się kopuły Błękitnego Meczetu i Hagia Sofia.
Podobno w okresie od maja do września odbywa się tutaj spektakl
świetlny, w czasie którego na pobliskich budynkach wyświetlane są
obrazy. Ja jednak byłem w Stambule w marcu, więc ominęło mnie to
widowisko. Ponadto mój ograniczony budżet nie pozwalał mi na
odwiedzenie wszystkich atrakcji Stambułu. Z żalem zrezygnowałem więc
z oglądania wnętrz Hagia Sofia czy podziemnej cysterny Yerebatan Sarayi. Ale cóż, tym razem do Turcji przyjechałem tylko na
zaćmienie, a Stambuł zwiedzałem niejako przy okazji. Nie mogłem
jednak odmówić sobie wizyty w Pałacu Topkapi, który
należał niegdyś do osmańskich sułtanów. Kompleks pałacowy podzielony
jest kilkoma dziedzińcami, będącymi obecnie oazami zieleni wśród
nowoczesnej metropolii. Pierwszy dziedziniec tak za czasów sułtana,
jak i obecnie otwarty jest dla wszystkich przybyszów - współcześnie
znajdują się tu kasy biletowe, a sam dziedzieniec można zwiedzić za
darmo. Wykupiwszy bilet można przez Bramę Środkową (Orta Kapi) przejść dalej - na drugi dziedziniec. Gdzie dziś rosną
stare cyprysowe drzewa, w przeszłości odbywały się uroczyste
ceremonie państwowe, którym przyglądał się sułtan siedzący w cieniu
bramy prowadzącej na kolejny dziedziniec. Po bokach dziedzińca
znajdują się dawne pałacowe pomieszczenia kuchenne, skarbiec z
wystawą zbroi, a także Divan - budynek Rady Sułtańskiej z
charakterystyczną wieżą. Na kolejny, trzeci dziedziniec
przechodzi się przez wspomnianą wcześniej bramę, przed którą zwykł
był niegdyś zasiadać sułtan. Brama ta nazywa się po turecku
Bab-üs Saadet (Brama Szczęśliwości). Widok na trzeci
dziedziniec zasłania w tym miejscu budynek Sali Tronowej, usytuowany
zaraz za bramą. W centralnej części dziedzińca wznosi się natomiast
budynek dawnej sułtańskiej biblioteki (Biblioteka Ahmeda III -
przeważnie zamknięta). Obok znajduje się także wejście do
skarbca. Z czwartego - ostatniego już dzidzińca - roztacza się
szeroki na widok na miasto. Obok szerokiego tarasu widokowego z
marmurową posadzką stoi także Pawilon Bagdadzki (Baghdad Köşkü) - marmurowa budowla z XVII wieku ze ścianami pokrytymi
niebieską ceramiką. Schodząc boczną uliczką ze wzgórza, na którym
stoi Pałac Topkapi, natrafia się na Muzeum Archeologiczne. Jak już
jednak wspomniałem wcześniej, nie miałem w czasie mojej pierwszej
wizyty w Stambule wystarczająco dużego budżetu i musiałem
zrezygnować z części atrakcji. Dlatego też - pozostawiając muzuem na
kolejną wizytę - udałem się tramwajem w kierunku Wielkiego
Bazaru w Stambule, gdzie miałem zamiar pospacerować trochę
między straganami i poprzyglądać się sprzedawanym tam towarom. Po
drodze zatrzymałem się przed gmachem Uniwersytetu
Stambulskiego. Nie udało mi się wprawdzie wejść na sam
teren uniwersytecki, ale wrażenie robi już sama zabytkowa brama
wjazdowa i stojące obok niej maszty z ogromnymi flagami
Turcji. Sam Wielki Bazar trochę mnie rozczorawał. Spodziewałem
się błądzić wąskimi przejściami wśród rozłożonych straganów, a tu
czułem się niemal jak w galerii handlowej - szerokie oświetlone
przejścia i oszklone witryny sklepów sprawiały, że pryskał czar
romantycznego bliskowschodniego bazaru, jaki miałem nadzieję ujrzeć.
Znacznie bardziej klimatyczny okazał się natomiast Bazar Przypraw Egipskich, położony kilka przecznic bliżej
Topkapi. Tutaj piętrzą się różnokolorowe stosy
najrozmaitszych przypraw z różnych zakątków Bliskiego Wschodu -
z Syrii, Iranu, Egiptu i innych miejsc. Dość ciekawy okazał się
także Bazar Dywanów na tyłach Błękitnego Meczetu. Przechadzka po stambulskich bazarach zakończyła mój
pobyt w mieście. Wieczorem czekał już na mnie autobus, który z
głównego dworca Otogar miał zabrać mnie na południowe wybrzeże - do
Antalyi.
Przejdź do dalszego ciągu relacji z podróży
do Turcji ->>>>>
|